Danger close

"Ten, któremu starczy odwagi i wytrwałości, by przez całe życie wpatrywać się w mrok, pierwszy dojrzy w nim przebłysk światła".

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prypeć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prypeć. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 maja 2013

Prypeć, część II

W pierwszej części mojego opisu Strefy skupiłam się jedynie na terenach przed Prypecią. W końcu emocje trzeba sobie dawkować! Po długiej przerwie w pracy nad blogiem i po wielu codziennych stresach, przyszedł w końcu czas na powtórne spotkanie i dalszą opowieść.


Wjazd do Prypeci


Na drodze prowadzącej do miasta, tuż przed pierwszymi budynkami stał szlaban, a obok niego dość niepozorna budka. Siedział w niej strażnik, który wpuszcza do miasta tylko uprzywilejowane pojazdy, w tym niesamowite strefowe autobusy. Rozmowa wojskowego z kierowcą chwilę trwała, co pozwoliło mi uwiecznić obrazek będący zaproszeniem i swoistą wizytówką Prypeci - pod noszącą na sobie ślady lat tablicą z nazwą miasta kręciły się psy, a obok nich wbita była przekrzywiona tabliczka z informacją o promieniowaniu. Takie przyjęcie wzmaga tylko niecierpliwość w oczekiwaniu na dostanie się wgłąb.

Przejazd spod wjazdu do centrum również chwilę trwał. Przy drodze stały budynki, które niegdyś pełne były szczęśliwych ludzi. Możecie zobaczyć to na moich krótkich filmikach.
Wiem, że ich jakość nie należy do najlepszych, jednak nasz niezwykły autobus i średni aparat nie pozwoliły na uwiecznienie tej drogi w porządniejszej wersji.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Prypeć, część I

Właściwą przygodę z blogiem chciałam zacząć od skupienia się na Prypeci. Zdaję sobie sprawę, że wielu osobom (zwłaszcza tym spoza mojego otoczenia) nazwa miejsca niewiele mówi - wszyscy wzdrygają się dopiero na słowo "Czarnobyl". Cóż, do słynniejszego miejsca nie udało mi się niestety dotrzeć, jednak sądzę (patrząc po zdjęciach), że mniejsze miasto jest o wiele bardziej urokliwie i... straszniejsze. Zależy, jak na to spojrzymy.

Jak mówi nam Wikipedia, Prypeć jest miastem w obwodzie kijowskim i znajduje się niedaleko granicy z Białorusią. Zostało ono założone w 1970 roku. W zamyśle miało być miejscem zamieszkania pracowników czarnobylskiej elektrowni jądrowej (znajduje się w odległości ok. 4 km od niej). Prypeć była jednym z najprężniej rozwijających się miast, na co złożyło się parę czynników:
  • mieszkali tam młodzi i zdolni ludzie - głównie pracownicy elektrowni wraz z rodzinami;
  • dobre położenie geograficzne - w strefie dość ciepłego klimatu i w otoczeniu żyznych gleb;
  • obecność stacji kolejowej oraz niewielka odległość do autostrady.
Tym oto sposobem, w 1986 w Prypeci mieszkało ok. 40 000 ludzi (według innych źródeł było to 50 000).

Jak szerzej wiadomo, w 1986 roku miał miejsce wypadek w Czarnobylu. Na jego temat można rozwodzić się długo, a i tak nie zawrze się całej prawdy o tym, co stało się w CzAES, więc pozwolę sobie póki co pominąć ten wątek. 27 kwietnia, dzień po wydarzeniach w elektrowni, zdecydowano się ewakuować ludność Prypeci oraz osoby zamieszkujące trzydziestokilometrową strefę wokół miejsca wypadku. Od tego czasu miasto stoi puste, a wjazd na teren tzw. Zony jest ściśle strzeżony przez specjalne służby wojskowe - początkowo radzieckie, obecnie ukraińskie i białoruskie. Nie jest on jednak niemożliwy, wystarczy jedynie ładnie uśmiechnąć się o przepustkę, napisać program swojego zwiedzania Strefy oraz nieco zapłacić (o kwoty należy dopytywać się u źródła, słyszałam wersje przeróżne - od 500 hrywien do 5000 dolarów), a wejście do tego magicznego zakątka stanie przed nami otworem (na maksymalnie 8 godzin, oczywiście).